Z miasta na P. medycznie i nie tylko

Archiwum
Kwiecień 2009
Maj 2009
Czerwiec 2009
Lipiec 2009
Sierpień 2009
Wrzesień 2009
Październik 2009
Listopad 2009
O autorze
  • doktoorka
Zakładki:
Doktoorka o seksie: ==seksuologia.blox.pl==
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Zapisz się na newsletter! Liczba zapisanych: 2
zamów newsletter
Kategorie: Wszystkie | KONKURS
RSS
piątek, 13 listopada 2009
Desant

Dziś jest do tego stopnia zabawnie, że aż postanowiłam zamieścić notkę. Wprowadzeniem napiszę, że o godzinie 19.30 nastąpi desant wojsk dochtorskich na nikomunieznanąiniewiadomogdziesięznajdującąrestaurację, że niby połowinki są. Studenckie rzecz jasna, z tych licealno-gimnazjalnych już niewiele pamiętam (druga sprawa, że niekoniecznie musi to być wina upływającego czasu..). Bardziej dociekliwy zastanowi się dlaczego dopiero teraz, a bardziej niż bardziej dociekliwy nie będzie się zastanawiał, gdyż wie iż studia medyczne trwają lat 6 i stąd połowinki na roku numa 4.

Połowinki na leku to lans bauns jak wszędzie, znaczy się presja tłumu każe iść chociażby do fryzjera, kiecke jakąś zakupić, pe te i de te i. Ma jakże buntownicza natura oświadczyła jednak, że sukni nowych nie będzie, a fryzjer może i owszem, ale niechętnie i niskobudżetowy. I tak kiecki w liczbie 3 zwiozłam do miasta na P. i wybrałam te z najmniejszym dekoltem i do fryzjera zamówiłam się na dziś. Fryzjer, co ważne, ma siedzibę w mojej dzielni (tym sposobem zapewniłam sobie niskobudżetowość). Dzielnia moja natomiast Manhattanem nie jest, a przeciwnie-raczej w klimacie Brooklynu się odnajduje. I to był błąd spory, ten fryzjer w tym klimacie, Proszę Was.

Wchodzę do "salonu", 5 lasek odpicowanych jak latynoamerykańskie dresiary, jeszcze tylko złotego blink blink na zębach brak (no jednak wciąż jesteśmy w Polsze), zmierzyły z góry do dołu mą osobę, już wiedziałam, że nawet jeśli dobrze trafiłam, to nie trafiłam odpowiednio dobrze. I nie że się bałam spalenia włosów, cokolwiek z włosami itd. Że mi na różowo zafarbują i te pe. Nie, ja się autentycznie o swoje zdrowie bałam. Cicho jak mysz usiadłam sobie na fotelu między laskami bez blink blink, jak się okazało wsze 5 było mistrzyniami fachu fryzjerskiego, a nie klientkami, co pogorszyło moją sytuację, gdyż zostałam sama z wrogiem w liczbie 5 fryzjerek, które jednocześnie, tak kurwa, wszystkie 5 jednocześnie, zaczęły mi we włosach grzebać, wałkować, prostować, alles do kupy cuzamen. Ostatecznie wytworzyły coś co nie do końca mi się podobało, kretynka- oczywiście zwróciłam zatem uwagę, grzecznie, lecz stanowczo całkiem, że bym wolała tak a tak. Błąd to był z mojej strony strategiczny wręcz.

No tak czy siak-do domu powróciłam bez większego uszczerbku na zdrowiu, skasowana zaledwie z 30PLN. Teraz gin-gin lubuski o smaku zbyt choinkowym na odprężenie i papierosy.

16:04, doktoorka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 03 listopada 2009
Co planuje na dziś

Planowała zorientować się z czego ma jutro egzamin, ale sie okazało- nie ma. Egzaminu. Pan sie umówił na egzamin a dzisiaj stwierdził, że w środe egzamin-bez sęsu i że w piątek. No to na dziś co planuje..no nic nie planuje w zasadzie, obiad mężu ugotować może, sport ulubiony spanie w sensie popraktykować, może trochę logiki porozkminiać, bo przecież z nudów i nicnierobienia zwariuje chyba. Mogłaby w sumie praktyki z chirurgii odrobić z tych nudów, ale to może pójdzie i załatwi w poniedziałek. Następny rzecz jasna. Może powinna w makdonaldzie się zatrudnić? Przynajmniej jakiś fundusz zbierze, gdyż jak się okazało-rekinem giełdowym nie jest.

 

Na zajęciach spała, no bo jak nie spać, gdy Pani/Pan opowiadają fascynujące rzeczy o NFZ i o tym, że składka na poczet zdrowia swojego lub jego braku wynosi 9% dochodu brutto, tak jakby ktoś nie wiedział. W gimnazjum na WOSie takie rzeczy. Ale zauważyła, że niektorzy skrzętnie notowali, widać-nie wiedzieli.

 

Btw czy ktoś z was nie stwierdził kiedyś, że mówienie o pacjentach w 3 osobie to wieśniactwo?

13:04, doktoorka
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 02 listopada 2009
Drodzy parafianie!

Wszystko, co dobre, konczy sie dobrze, wszystko, co zle, konczy sie zle.

Przyjaciel lat 23 bez jednego miesiąca jest już przyjacielem ŚP. Zmarły w niedziele, pogrzebany ku rozpaczy mojej i innych w środe. Tragedia, nie bagatelizujcie swojego ciała, jego bolały plecy, okazało się, że przerzuty raka zjadają go od środka. Czas od zgonu emocjonalnego do fizycznego-6 miesięcy.Coś was boli-nie dajcie się spławić.

4 rok to jedno wielkie nicnierobienie, jest listopad, a nadal nie robię nic zarówno na leku, jak i na psycho. W środę mam egzamin ze zdrowia publicznego, cokolwiek. Zajęcia to był śmiech na sali, nie mam pojęcia o czym Ci ludzie do mnie rozmawiali, tym bardziej-co mam na ten śmieszny egzamin w ogóle umieć. W piątek mieliśmy tzw zajęcia terenowe, że niby w wiejskim POZ miały być, pojechaliśmy na wioche pod P., która wyglada jak beverly hills, a przychodnia lepiej niż z amerykańskich seriali o lekarzach. Także generalnie skutek i przyczyna zajęć miały mało ze sobą wspólnego, bynajmniej związku nie utworzyły. Co nie dziwi.

Następna na tapecie (w sensie od za tydzień)- chirurgia ogólna, 3tyg. Może być taff, nie żeby czegoś tam od nas wymagali (no bo gdzie;p), ale zajęcia są znowu w tym wydupiastym szpitalu do którego mam godzinę autokarem. I znów wstawanie o 6.00. Damn it.

 

 

 

 

11:27, doktoorka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 października 2009
Leniwie w weekend

No nie powiem, rozleniwiłam się trochę, na tyle trochę, że aż pisać niekoniecznie się chce. Chociaż zaglądając w meandry antymotywacji do uprawianego przeze mnie grafomaństwa stwierdzam, że głównym powodem zaprzestania blogowania jest być może zdemaskowanie mnie przez wiele osób dla których wolałabym być incognito. Wciąż.

Problem polega na tym, że nazbierało się sporo fajnych, zabawnych, prześmiewczych, medyczno-psychologicznych historyjek, ale jak to bywa z takimi historyjkami-mają swoich bohaterów. A bohaterowie mogliby się zawstydzić. A i autor mógłby się zawstydzić zawstydzeniem bohaterów, którzy przecież w końcu postaciami fikcyjnymi nie są.

Powiem tak: na psycho ograniczyłam pobyty trochę (a szkoda w sumie), tzn ostatecznie sobie popieprzam na 2 zajęcia tylko;] Z czego jedne kłują mnie w moją socjopatię i przerażają (bo jak sie okazało kawałek mózgu odpowiedzialny za kreatywne myślenie uległ atrofii ex inactivitate, za co winę ponosi nie co innego, jak studia medyczne-nagle okazało się, że na innych studiach nie trzeba się uczyć wierszem kilkadziesięciu stron i można też myśleć samodzielnie, a na pytania nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi), drugie natomiast- logika- sa bardzo fajne. Zwłaszcza, że z okazji dopasowania planu chadzam na nie z grupą studentów wieczorowych. No mówię Wam, logika o 22.00 z "wieczorową" ekipą(proszę o dogłębną analizę wyrazu wieczorowy i wybudowanie w swej głowie zbioru znaczeń słowa "wieczorowy" w użytym przeze mnie kontekście) jest całkiem w pytkę.

 

Trochę z innej beki:

Chirurgia urazowa. Dr K. nawija sobie z większymi czy mniejszymi przerwami o kościach udowych dziadów, kiedy to za oknem pojawia się....helikopter (tak, u nas w PL też są czasem). Za chwilę dzwoni komórka dra K- że ma zejść na SOR (miał dyżur) bo przywieźli pacjenta na SOR. No to dr K-że mamy się zebrać z nim. Każdy bardziej kumaty student, znając polskie realia finansowe służb ratowniczych oraz dostępność helikopterów stworzy sobie od razu w swej rządnej krwi wyobraźni obrazek pt wypadek samochodowybezrękibeznogibezokabezgłowy, no w każdym razie hardcore pomorze, którego nie można transportować karetkiem. Ochoczo więc podreptaliśmy na SOR i pełni nadziei na pot i krew i soundtrack z ER wbiliśmy do sali, w której leżała pacjentka. A tam co?

-No, nic. - jak sam stwierdził dr K. No i poszliśmy na górę. Bo pacjentka była...zupełnie zdrowa o_O No tak, w końcu na coś trzeba wydawać te pieniądze, czemu nie na transport helikopterami zdrowych pacjentów na SORy.

 

Wykład z medycyny ratunkowej. Dr N.:
-Wiecie jak działa polska służba zdrowia?

(Coś tam mruczą pod nosami)

-To jest tak: koleżanka (nazwijmy ją Bogatą Erłopą)kupuje sobie błyszczyk. Mówi drugiej koleżance: nie kupuj tego błyszczyka, ja już go przetestowałam, jest beznadziejny, szczypie w usta, kolor schodzi, no do dupy, szkoda pieniędzy.

(Chwila ciszy)

-No. I ta koleżanka druga (Pola) co zrobi? Powie "a pieprzysz" i i tak sobie kupi ten ch., do niczego się nie nadający błyszczyk.

00:03, doktoorka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 05 października 2009
I pozamiatane

No, trochę jestem niegramotna ostatnio i nie miałam czasu na wylewanie swoich frustracji, stąd nie było czego czytać przez ostatnie tygodnie. Ale oto zmartwychpowstałam.

Sprawa z odpisem z OKE cudownie się wyjaśniła po interwencji Ministerstwa Edukacji (lol). Ku wielkiemu zdziwieniu mojemu, rodzicieli moich, ministerstwa, UAMu, OKE, CKE i wszystkich świętych w niebie odpis cudownie pojawił się w mojej teczce osobowej na....lekarskim o_O. I cóż z tego, że w czerwu powiedzieli, że nie mają tego odpisu (no i uwierzyłam, bo skąd mieli mięc, skoro nigdy go tam nie składam itd) i że sama swą teczkę przeglądałam w miesiącu wrześniu i również nie znalazłam odpisu. Cud nastąpił, odpis cudownie do teczki zstąpił zaraz po telefonie pani z ministerstwa do dziekanatu lekarskiego i za sprawą fluroescencyjnego Jezuska z odpustu zapewne odpis w osobie własnej został mi łaskawie wydany, cobym oryginał mogła zwlec z psychologii na lek, tak jak obiecałam. Oczywiście nikt nie czuje się winny, włącznie z dziekanatem i jego Matronami- prawnik 3000PLN, tysiące pism do OKE, CKE, Ministerstwa itd. No przecież nic się nie stało.

 

Obecnie jestem na etapie dopinania na ostatni guzik spraw związanych z organizacją zajęć, tak, cobym w jakimś minimum na psychologii mogła uczestniczyć a i na leku za wiela nie opuszczać. Na szczęście chirurgia urazowa okazała się być wielce liberalna i nie prowadzi statystyk obecności studentów, a więc czasu na załatwianie tego i owego trochę się znalazło. Jak dobrze pójdzie, to na 1 semestrze z psycho będę mięc tylko 2 przedmioty objawiające sie 2 zajęciami x 1,5h. A jak źle pójdzie to będę mieć 3 przedmioty z 3 zajęciami po 1,5h. I nawet nie musiałam składać podania o indywidualny tok na leku, co oczywiście dziekanat doprowadziło do szewskiej pasji, bo już mieli nadzieję, że mnie na tym ITS udupią. A tu- dupa.

 

Na leku na tapecie obóz jesienny w psychiatryku. Zwyczajem studenckolekarskopsychiatrycznym zajęcia z psychiatrii odbywają się na miejscu, tj w klinice przez tydzień, drugi tydzień to zajęcia w psychiatryku w Gnieźnie lub Kościanie- od wyboru do koloru. Sznyt z tymi zajęciami jest taki, że przybierają one formę obozu-bo tam się śpi. W tym psychiatryku! W rezultacie zajęcia przybierają kształt tygodniowej libacji i rozmów na kacu ze schizofrenikami-no nie mogę się doczekać.

 

11:09, doktoorka
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 września 2009
Przychodzi baba na izbę przyjęć

Izba przyjęć, piątkowe popołudnie+wieczór.

 

Babcia X, lat 80. Spadła ze schodów (3 stopnie), potłuczona, nos złamany, no ogólnie jubel, ale babcia kontaktuje elegancko. Leży sobie X na izbie, dyżurna lekarz do babci:

-Boli babcię?

-Nos boli. Albo nie. Nie boli.

-To boli czy nie boli? Jak nie boli, jak złamany?

-No bo ostatnio jak tu byłam i mówiłam, że nos boli, toście mnie wysłali na 3 miesiące do psychiatryka!

o_O Okazało się, że babcia X to stała bywalczyni. Babcia leży i nagle:

-Oooo, dzień dobry!

Neurolog, który właśnie na chwilę wszedł na izbę:

-O, Pani X, witamy ponownie.

Za chwilę sytuacja taka sama z kardiologiem, pielęgniarką z ginekologii i stażystką z interny.

 

 

Pijak z pogruchotaną ręką, jeszcze na pełnej fazie, siedzi na izbie i czeka. W tzw międzyczasie kazano mu się zameldować u rejestratorki. Rejestratorka rejestruje wg kolejki, pijak ma przed sobą jeszcze 2 osoby.

Pijak:

-Kurwaaaaa, Ty ruda szmato! To mnie tu ręka napierdala i mam czekać tu w kolejce mam ja?!

Rejestratorka znudzonym głosem:

-Weź mi tu nie kurwuj, bo ci zaraz w drugą rękę przypierdolę.

 

Dziadek przywieziony karetką, że niby zasłabł w domu.

Lekarka:

-Na co Pan choruje?

-Ja? Na nic!

-A leki Pan jakieś bierze?

-Ja? Ło Pani...

-?

-Ja?

-No czy leki bierze?

-Ło Jezu, Pani kochana...

-To bierze?

-Ja biorę 14 leków! Każdy inny!

-Jakie bierze leki?

Dziadek pokazuje leki, z zestawu wynika cukrzyca, nadciśnienie, leczenie przeciwkrzepliwe, benzodiazepiny na lepszy humor, statyny na cholesterol.

Lekarka:

-Widzę cukier był kiepski. I nadciśnienie ma.

-Ja? Ale Pani! Gdzie, ja nigdy nie miał cukru dużego i ciśnienia!

-To po co bierze leki na cukier i ciśnienie?

-No jak Pani, mówię przecie, cukrzycę mam.

23:45, doktoorka
Link Komentarze (6) »
wtorek, 15 września 2009
Obowiązkowe fakultety

Ci, którzy czytają blog od paru miesięcy i załapali się na notki z roku akademickiego wiedzą, że jestem ogromnym miłośnikiem swojej uczelni nr 1 (jeszcze nr 1), a sama ta uczelnia jest ucieleśnieniem innowacyjności, kreatywności itd, a Prestiż to jej druga nazwa.

W czym się objawia wspomniana innowacyjność?

Ano, w wielu rzeczach, ale najdobitniej chyba w instytucji o nazwie (uwaga dzieci gimnazjalne, teraz będzie OKSYMORON i PARADOKS w jednym!) OBOWIĄZKOWY FAKULTET o_O

No więc co roku trza zapisać się na obowiązkowy fakultet, coby dopełnić liczby punktów wymaganych do przejścia na rok następny, a poza tym bo tak i już. Punktów wymaganych do przejścia trza mieć chyba ze 60, zazwyczaj z obowiązkowych obowiązków dostaje się ok 58-56 no i trzeba dorobić obowiązkowym fakultetem do 60.

W tym roku oczywiście też taki motyw się pojawił, patrzę i liczę, że potrzebuję 2 pkt. Wszystkie fakultety (obowiązkowe) są za 1 pkt, liczę sobię ponownie więc, że muszę obcykać 2 fakultety.

Do wyboru dla 4 roku mam:

-różne wuefy o tajemniczych nazwach, które generalnie i tak sprowadzają się do wuefu po prostu, z góry odrzucam, bo będę mięc wf na UAM i to wystarczy, żeby zająć mi czas

-biomateriały w medycynie, które zrobiłam na 1 roku- odpada

-zachowania zdrowotne społeczeństwa polskiego o_O - zrobiłam na 2 roku, odpada

-techniki badań internistycznych - mhhh, do rozważenia, w dobrej lokalizacji i tylko 3 dni, za 1 pkt

-analiza i przetwarzanie obrazów medycznych - cokolwiek, za 1 pkt, do rozważenia, ale wyczuwam kiepską lokalizację

-rola mediów - cokolwiek o_O do rozważenia;D

-lektorat z angielskiego - nie dzięki, postoję

 

No i tyle. Czyli jak zwykle i jak co roku zabierają najlepsze fakultety dla starszych roczników, tym sposobem na 6 roku masz do wyboru miliard fajnych fakultetów, a możesz iść na 3 tylko, na 4 nie masz do wyboru prawie nic, a musisz iść aż na 2.

W związku z tym starym zwyczajem planuję wbić na fakukltety dla starszych lat;> Kusi mnie

-seksuologia, bo nie ma seksuologii jako przedmiot obowiązkowy, nie wiem dlaczego

-wprowadzenie do j. migowego i o to na pewno będę pytać w tym roku

-genetyka zachowania w psychologii i psychiatrii

-rozwój seksuologii ze szczególnym uwzględnieniem aspektów biologicznych i medycznych

Jest jeszcze dużo innych fajnych zajęć, ale na nie już nie dam rady raczej wbić na 4 roku, a część po prostu obejmuje specjalizacje, których na pewno nie będę brać w przyszłości pod uwagę, więc niestety brak na nie czasu.

No, więc TOP 10 fakultetów (obowiązkowych) na rok 4:

1/seksuologia

2/migowy

3/techniki badań internistycznych

4/genetyka zachowania w psychologii i psychiatrii

5/rozwój seksuologii ...

6/analiza i przetwarzanie obrazów ( w sumie może sie przydać do egzaminu z radio..)

7/rola mediów o_O

8/lek roslinny (nuda, ale jest na egzamie z farmy)

9/nadciśnienie tętnicze od A do Z (przydatne wszędzie w sumie)

10/ no i właściwie nie mam pomysłu na ten nr 10;]]]

13:27, doktoorka
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 14 września 2009
Tuskowe cuda

Tusk nie kłamał - w kadencji rządu PO mamy same cuda niewidy! No choćby wczoraj -"cót", Polacy zostali Mistrzami  Erłopy!!

Cuda są dobre, należy je propagować i w miarę sił swoich samemu cuda wytwarzać. Takoż i ja cud zaplanowałam na dziś, mianowicie... zabieram się za naukę! Nie żeby akademicką, takich cudów to nie ma. Ale przez całe wakacje kijem przez szmatę nie ruszyłam włoskiego, przez co cofnęłam się we włoskim rozwoju, nad czym ubolewam. Więc od dziś powtarzam włoski (oczywiście jak przyjdzie ochota, bo z nauką jak z terapią-chęci brak to i rezultatu niet).

W sobotę bylim na ślubie (kolejny cót, bo pan młody przez ostatnie lata zarzekał się, że slubu nigdy nie weźmie, a już na pewno nie u "czarnej mafii"), wczoraj zaś na poprawinach. Wesele podobno było fajne. Mhm.

 

12:08, doktoorka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 września 2009
Mały majsterkowicz

Jak wszem i wobec wiadomo, mam różne talenta do wielu różnych rzeczy, ale są też sprawy, za które najlepiej, żebym się w ogóle nie zabierała (np gotowanie, na koncie parę spalonych garów, w tym jeden zupełnie funkiel nówka nieśmigany, pewnej znanej firmy na T., niestety kosztowny=śmierć moja z rąk Mamuta mojego, której to garniec był własnością)

No. Wczoraj Panowie Z Meblowego przywieźli mi wreszcie zamówione wcześniej 2 foteliki i stolik - zestaw, o który uzupełniłam moje nowe umeblowanie pokoju, tak, że teraz to już właściwie mam pięknie i cacy i w ogóle. No, więc meble przywieźli, pomijając, że bez zapowiedzi (a mieli dzwonić, kiedy przwywiozą) i zdziwieni wielce, że nie mam dla nich ponad 1000zł, które pozostało do zapłaty przy odbiorze. No ale jakoś się ogarnęliśmy w sytuacji, fotele wyszły wielce fajne, mimo, że z jakiejś pseudoekoskórocośtam, stolik natomiast był złożony w kartonu. P. miał przyjechać wieczorem, więc postanowiłam, że zaczekam na mężczyzne, coby dokonał złożenia stolika. Nie wytrzymałam jednak i po godzinie obchodzenia kartonu ze stołem wkólko postanowiłam się za niego zabrać sama. Przyniosłam so nawet młotek z garażu. Rozpakowałam z kartonu, przez kolejną godzinę rozkminiałam instrukcję składającą się z całych 2 obrazków no i .....doszłam do wniosku, że stolik należy zwrócić! Tak, zwrócić! Gdyż dziury, w które należało włożyć takie niby kołki rozporowe były IMO zdecydowanie za małe. Przeklinałam na czym świat stoi przez następną godzinę, zadzwoniłam do P., że koniecznie ma przyjechac z wiertłem, gdyż dziury trzeba rozwiercić na większe (no bo reklamacja itd trwała by znów tygodniami, a nie miałam już cieprliwości do tego). Upokoiłam się nieco i przeszło mi przez myśl, że może by te kołki tak silniej jakoś przymłotkować. No i czary mary- wlazły;p Za kolejne 2 h stolik był gotów, co prawda nieco się chwiele i są troche szpary na złączeniach, ale nie pozwoliłam P. poprawić;p

 

Bo co ja niby kurna- stolika nie umiem sama złożyć???;]

15:08, doktoorka
Link Komentarze (8) »
czwartek, 10 września 2009
Doktoorka o seksie pisze

O seksuologii

 

seksuologia.blox.pl

22:00, doktoorka
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog